Blog
Walentynki… no dobra, muszę bo się uduszę
Walentynki… no dobra, muszę bo się uduszę
Nagle wszyscy w trybie alarmowym❗️ :
„Kupiłeś kwiaty?!”
„Rezerwacja zrobiona?!”
„Czekoladki w kształcie serca?!”
„Miś większy niż ona sama?!”
Bo przecież idealne Walentynki to:
– 40 czerwonych róż (minimum, inaczej wstyd ),
– kolacja przy świecach za cenę małego AGD,
– balony-serca, które 15 lutego już smętnie opadają,
– i najlepszy prezent walentynkowy? Ten z reklamy oczywiście Której? Wybierzcie sami
Ja jestem za czymś innym.
Za miłością okazywaną nie tylko 14.02,
za docenianiem na co dzień
Za kubkiem ulubionej herbaty zrobionym bez pytania.
Za poduszkami ułożonymi tak, jak ktoś lubi.
Za przykryciem kogoś kocem, gdy zaśnie na kanapie.
Za „uważaj na siebie” wysłanym w zwykły wtorek.❤️
To są te prozaiczne rzeczy, które robią robotę.
Nie balon w kształcie serca, który 15 lutego już lekko oklapnie
Nie dajmy sie zwariować
I jeszcze jedno❗️
zanim zaczniemy świętować „miłość do kogoś”…
kochajmy siebie.
Dbajmy o siebie.
Doceniajmy siebie.
Bo szczęśliwa relacja to nie ta z idealnym bukietem na Walentynki.
Tylko ta, w której jesteś sobą❗️na własnych zasadach❗️
A teraz serio jestem ciekawa
czy tylko ja mam takie podejście?